Długa na prawie 140 metrów fregata rakietowa Wicher, która została zwodowana w ubiegłym tygodniu, do końca budowy jeszcze trzy razy znajdzie się w suchym doku. Wszystko po to, by jak najpóźniej zamontować na okręcie najdroższe i jednocześnie najbardziej delikatne sensory, na przykład sonar do wykrywania okrętów podwodnych, który znajdzie się w gruszce dziobowej. Instalacja systemów uzbrojenia ma rozpocząć się na początku 2028 roku.
12 sierpnia w PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni został ochrzczony, a dzień później na Zatoce Puckiej zwodowany Wicher, pierwsza fregata rakietowa, jaka powstaje w programie Miecznik. Za 15 miliardów złotych zostaną zbudowane trzy uniwersalne okręty, każdy o wyporności prawie 7000 ton, czyli prawie największej w historii polskiej Marynarki Wojennej. Drugi okręt, czyli Burza, nabiera już kształtów. Trzeci będzie nosił nazwę Huragan, na razie pocięto dla niego pierwsze blachy.
Wicher przed wodowaniem został przetransportowany na wózkach z hali kadłubowej na zanurzalną barkę, następnie wyprowadzony przez holowniki na zatokę i tam zwodowany. Basen portowy w Gdyni jest bowiem za płytki na taką operację.
13 sierpnia nad ranem Wicher wyszedł z portu w Gdyni na wodowanie na zanurzalnej barce Fot. Rafał Lesiecki / PTWPWodowanie odbyło się bez problemów, jednak dwa dni wcześniej wiatr opóźnił przeholowanie barki, na której już znajdował się okręt – długi na 138 metrów i szeroki na 20. Trzeba było go przemieścić z miejsca załadunku do miejsca uroczystości – o około 500 metrów.
– Żeby go przeciągnąć, czekaliśmy aż cztery godziny, bo porywy wiatru sięgały 8-10 metrów na sekundę – powiedział WNP prezes PGZ Stoczni Wojennej Marcin Ryngwelski.
Podkreślił, że wodowanie w połowie sierpnia nastąpiło przede wszystkim dlatego, że trzeba zwolnić miejsce dla Burzy. Harmonogram przewiduje bowiem, że drugi Miecznik będzie budowany o cztery miesiące krócej niż Wicher, a trzeci - o rok.
Instalacja najdroższych i najdelikatniejszych systemów – zgodnie z harmonogramem, ale jak najpóźniejZakończenie prac nad Wichrem jest planowane na koniec 2028 roku, tak by na początku 2029 r. stocznia wspólnie z Marynarką Wojenną mogły rozpocząć próby. Dopiero po ich pomyślnym zakończeniu okręt zostanie wcielony do służby i będzie można go nazywać ORP Wicher.
Do tego czasu pierwszy Miecznik będzie jeszcze wyciągany z wody, chociażby po to, żeby zamontować mu sonar dziobowy do wykrywania okrętów podwodnych, czyli jeden z najważniejszych sensorów okrętu. Zostanie on umieszczony w gruszce dziobowej.
Dziób Wichra na barce w dniu chrztu, 12 sierpnia. U dołu widoczne wolne miejsce, w którym zostanie zainstalowana gruszka dziobowa z sonarem Fot. Rafał Lesiecki / PTWPZgodnie z technologią budowy Wicher będzie jeszcze trzy razy na doku, dlatego że mamy różne elementy w części podwodnej do zainstalowania, w tym urządzenia elektroniki. Takim też urządzeniem jest sonar do poszukiwania okrętów podwodnych. Jego brak na wodowaniu jest przemyślany. To delikatny instrument elektroniczny. Musimy go zamontować, kiedy będziemy już mieli stabilną równą stępkę i dokończone pewne systemy ogólnookrętowe – wyjaśnia prezes Stoczni Wojennej.
Z kolei wiceprezes państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej Jan Grabowski, który odpowiada za programy morskie, zwrócił uwagę na gwarancje producentów, jakimi objęte są sensory i systemy uzbrojenia.
Wicher na barce w dniu chrztu, 12 sierpnia Fot. Rafał Lesiecki / PTWPInstalacja tych najbardziej skomplikowanych, ale też najdroższych elementów będzie następowała jak najpóźniej. Zgodnie z harmonogramem, ale jak najpóźniej przed oddaniem okrętu po to, żeby jak najpóźniej zaczęła biec gwarancja. To jest dobre dla wojska i dla nas, jako tych, którzy będą utrzymywać okręt w cyklu życia, bo będziemy mieli na nim jak najnowszy sprzęt – wyjaśnił wiceprezes Grabowski.
Zaznaczył, że okręt jest wyposażony zgodnie z harmonogramem, ma m.in. zamontowane silniki i linie wałów napędowych (pod tym względem jest bardziej zaawansowany niż bliźniacze fregaty brytyjskie w momencie wodowania). Natomiast gruszka dziobowa z sonarem – mówił wiceprezes PGZ – jest elementem bardzo delikatnym, zatem lepiej zmniejszyć ryzyko jego uszkodzenia w trakcie budowy.
Podobnie rzecz się ma z masztem okrętu, który docelowo będzie wyższy o około 10 metrów. Na ścianach, które dopiero powstaną, zostaną zamontowane anteny radarów.
Wicher trafi na dok w sąsiedniej stoczniAby wyjąć Wichra z wody, nie będzie już używana zanurzalna barka, którą z dwuletnim wyprzedzeniem trzeba było zamówić w Norwegii. Jak powiedział Ryngwelski, zgodnie z ustaleniami zostanie wykorzystany dok Stoczni Remontowej Nauta w Gdyni, która także należy do Polskiej Grupy Zbrojeniowej i znajduje się po przeciwnej stronie basenu portowego.
Wicher po wodowaniu 13 sierpnia został przyprowadzony do portu w Gdyni przez holowniki Fot. Rafał Lesiecki / PTWPPrzed zamontowaniem sensorów i uzbrojenia, na fregacie będą instalowane systemy ogólnookrętowe.
Proszę pamiętać, że my na razie budujemy statek. Dopiero potem stanie się on okrętem – mówi obrazowo prezes PGZ Stoczni Wojennej.
W pierwszej kolejności po zwodowaniu na Wichrze będzie więc montowana instalacja elektryczna, na którą złoży się ponad 700 kilometrów kabli, których montaż zajmie ponad rok – zgodnie z harmonogramem 60 tygodni. Do tego około 100 kilometrów rur, system klimatyzacji i wentylacji, odzyskiwania ciepła i obrony przed bronią masowego rażenia. Dopiero wtedy na okręt wejdą takie firmy jak Thales i MBDA, które dostarczają Miecznikom sensory i uzbrojenie. – Te elementy nawet jeszcze nie zostały przysłane, bo na razie nie ma takiej potrzeby, zalegałyby w magazynie – poinformował Ryngwelski. Jak dodał, termin montażu większości sensorów i uzbrojenia jest przewidziany dopiero na początku 2028 roku.
Dlaczego Wicher będzie dokowany w Stoczni Remontowej Nauta, a nie w PGZ Stoczni Wojennej, która również ma dok, akurat pływający? – Nasz dok będzie przechodził remont klasowy – wyjaśnił Ryngwelski.
Wodowanie Burzy na przełomie 2027 i 2028 rokuDo wodowania Burzy ponownie zostanie użyta barka. Już została zamówiona. Okienko przewidziane w umowie jest między grudniem 2027 roku a lutym 2028 r.
– Technologia budowy, która została zapisana w studium wykonalności, zakładała tego typu rozwiązanie dla wszystkich trzech Mieczników, dlatego że w ten sposób swoje jednostki wodował nasz brytyjski partner. To jego rozwiązanie przejęliśmy – poinformował prezes stoczni.
13 sierpnia nad ranem Wicher wyszedł z portu w Gdyni na wodowanie na zanurzalnej barce Fot. Rafał Lesiecki / PTWPPrzyznał, że jest świadomy, iż w trakcie budowy mogą wystąpić problemy typowe dla prototypu. Taki status ma bowiem Wicher. Burza i Huragan będą już okrętami seryjnymi.
Marynarka Wojenna już kompletuje załogę WichraWicher, choć dopiero co ochrzczony i zwodowany, ma już wyznaczonego przyszłego pierwszego dowódcę, którym będzie komandor porucznik Grzegorz Galikowski. – Marynarka Wojenna zaczyna budować załogę na ten okręt. To po pierwsze wybór ludzi, a po drugie rozpoczęcie procesu szkolenia. Celem jest, aby okręt w momencie wyjścia na próby miał już załogę w pełni przeszkoloną, także na kursach zagranicznych, bo sprzęt w wielu przypadkach będzie pochodził z dostaw zagranicznych – powiedział oficer w rozmowie z WNP.
Jego zdaniem o ile na przykład systemy nawigacyjne Mieczników nie będą się zasadniczo różniły od tych zainstalowanych na okrętach, które są już w służbie (niejednokrotnie znacznie starszych, ale doposażonych), o tyle systemy uzbrojenia będą wymagały "bardzo solidnego szkolenia". Załoga Wichra – dodał komandor – będzie złożona zarówno z marynarzy i oficerów z doświadczeniem na dotychczasowych okrętach, jak i szkolonych od nowa.
Czwarty Miecznik? "Spokojnie z kolejnymi wyzwaniami"Przed wodowaniem Wichra przedstawiciele Polskiej Grupy Zbrojeniowej w wywiadach sugerowali, że naturalną decyzją byłaby budowa nie tylko Wichra, Burzy i Huragana, lecz także czwartej fregaty rakietowej w programie Miecznik. Na razie jednak wysocy rangą urzędnicy i oficerowie z resortu obrony odpowiadają, że nie ma takiego tematu.
Wicher w asyście holowników po wodowaniu 13 sierpnia Fot. Rafał Lesiecki / PTWP– Dzisiaj robimy potężne zamówienia dla Marynarki Wojennej. Trzy jednostki w ramach programu Miecznik. Okręty podwodne w ramach Orki. Hydrograf, Kormoran, Ratownik – powiedziała WNP, wymieniając kryptonimy kolejnych programów okrętowych, wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, która w resorcie od niedawna odpowiada za modernizację wojska.
Spokojnie z kolejnymi wyzwaniami. Dla mnie ważniejsze jest, że kiedy skończymy to wykonanie na potrzeby polskiej Marynarki Wojennej, to rozmawiamy z Brytyjczykami o tym, żeby produkować i oferować na rynkach trzecich wspólny produkt. To jest prawdziwa zmiana, że my dzisiaj nie tylko inwestujemy w polskim przemyśle zbrojeniowym, ale też doprowadzamy do tego, że Polska staje się eksporterem uzbrojenia – dodała dyplomatycznie.
PGZ nie traci jednak nadziei. Argumentuje chociażby, że budowa czwartego Miecznika byłaby niewiele droższa, ale za to bardziej sensowna niż dozbrojenie korwety patrolowej ORP Ślązak.
"Ci, którzy będą utrzymywać fregaty, jeszcze się nie urodzili"Na uroczystości chrztu Wichra prezes Ryngwelski apelował do młodych ludzi, by wybierali uczelnie techniczne i przychodzili do pracy w porcie i stoczniach czy służby w Marynarce Wojennej.
Rufa Wichra przed wodowaniem. Dobrze widoczne śruby i elementy napędu Fot. Rafał Lesiecki / PTWP– Ci, którzy będą utrzymywać Wichra, Burzę i Huragana, jeszcze nawet się nie urodzili, dlatego że okręty buduje się na 50 lat. Stocznia Wojenna siedem lat temu nic nie budowała poza dokończeniem Ślązaka. Bardzo się cieszę, że koledzy i koleżanki ze stoczni i Polskiej Grupy Zbrojeniowej bardzo szybko się uczą. Ale budowanie to jest tylko fragment. Później utrzymanie okrętów w zdolności operacyjnej daje bardzo stabilną pracę na wiele lat. Stocznia będzie miała około 40 procent przychodu z remontów, a nowe budowy nigdy się nie skończą – podkreślił Ryngwelski w rozmowie z WNP.