Вход на сайт

Просмотр новости

Найдите то, что Вас интересует

Małe państwo w centrum rozgrywki mocarstw. Putin może dużo stracić

Дата публикации: 03-06-2026 20:00:32

Wybory w Armenii są kolejnym frontem starcia Zachodu i Rosji. Tym razem Unia Europejska i USA mają zgodną strategię wobec tego kaukaskiego państwa, które pomimo niewielkiego rozmiaru jest położone w strategicznym miejscu. Przed niedzielnymi wyborami Rosja straszy, a Zachód obiecuje.

Основное содержимое страницы с новостью.

  • Wybory 7 czerwca zadecydują o tym, czy Armenia będzie się orientować na Zachód, próbując emancypować się względem Rosji, czy też będzie w strefie bezpośrednich wpływów Kremla?
  • Rosja jest zdeterminowana, żeby utrzymać Armenię w swojej strefie wpływów.
  • Unia Europejska i USA mają w Armenii wspólnego sojusznika. 

Dekadę temu wybory w takich krajach jak Mołdawia czy Armenia były traktowane jako nieistotne rozgrywki polityczne na peryferiach. Wojna w Ukrainie to zmieniła. Mołdawia stała się oficjalnym kandydatem do Unii Europejskiej. Z kolei Armenia po obraniu kursu prozachodniego może stać się przyczółkiem Zachodu na Kaukazie Południowym, po tym jak dotychczasowy lider przemian – Gruzja – obrała raczej kierunek, w którym na horyzoncie widać Moskwę.

Kolejne przełomowe wybory w obszarze konfliktu Zachodu z Rosją

Wybory 7 czerwca zadecydują o tym, czy Armenia będzie się orientować na Zachód, próbując na dobre opuścić rosyjska strefę wpływów.

Przedwyborcze sondaże wskazują na zwycięstwo prozachodniej partii premiera Nikoli Paszyniana. W opozycji są ugrupowania prorosyjskie związane z byłymi prezydentami kraju - Robertem Koczarianem oraz Serżem Sarkisjanem. Według sondaży opozycja jest zbyt rozdrobniona, by przejąć władzę. Wygląda tez na to, że na razie nie udało jej się odzyskać zaufania w związku z licznymi aferami korupcyjnymi z przeszłości.

Teoretycznie 7 czerwca mieszkańcy Armenii po prostu zdecydują, czy dać premierowi Nikolowi Paszynianowi i jego partii Kontrakt Obywatelski mandat do rządzenia na kolejną kadencję. W praktyce jednak znaczenie tych wyborów jest dużo większe.

Będzie to pierwsze głosowanie, które odbędzie się w warunkach uznawanych za okres normalizacji i stabilizacji, a de facto pokoju. Wszystkie poprzednie odbywały się w atmosferze konfliktu (o Górski Karabach – red.). Co więcej, wybory będą miały miejsce w czasie, gdy Rosja nie jest już regionalnym hegemonem, a na Kaukazie pojawiły się interesy amerykańskie – czytamy na łamach „Rzeczpospolitej” wypowiedź prof. Nersesa Kopaljana, ormiańskiego politologa i wykładowcy na Uniwersytecie Nevady.

Armenia jest krajem tradycyjnie powiązanym z Rosją. Na skutek jednak na przegranej przez Ormian w drugiej wojnie karabaskiej w 2020 roku, jak również braku reakcji Rosji i Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym na zaatakowanie przez Azerbejdżan celów w samej Armenii w 2022 roku, sojusz ten sukcesywnie rozluźnia się.

W kontekście polityki międzynarodowej Armenii warto również podkreślić znaczenie diaspory Ormian rozsianej po świecie. W Europie największa społeczność Ormian zamieszkuje we Francji 0 według różnych szacunków liczy około 500 tys. osób. Społeczność ormiańska jest również obecna w Stanach Zjednoczonych, gdzie liczy około 1,5 miliona osób. Największa diaspora Ormian, która miała wymiar głównie ekonomiczny, zamieszkuje Rosję, gdzie liczy 2,5 miliona osób. Z kolei cała populacja Armenii nie przekracza 3 milionów.

Rosja jest zdeterminowana, żeby utrzymać Armenię w swojej orbicie

W przypadku Rosji mniejszości w obecnym trudnym położeniu geopolitycznym są traktowane instrumentalnie. Podobnie jak to było w przypadku wyborów w Mołdawii, Moskwa chce wykorzystać społeczność Ormian, żeby głosowali na kandydatów prorosyjskich.

Pojawił się nawet plan, do którego dotarła Agencja Reutera, sfinansowania przerzutu 100 tys. obywateli Armenii z Rosji na udział w wyborach za kwotę 50 mln dolarów. Kulisy masowego ściągania wyborców z Rosji odsłonił armeński aktywista Arszak Makiczian. Opublikował on w mediach społecznościowych zapis rozmowy z Mikaelem Badaljanem - prorosyjskim blogerem i szefem armeńskiego oddziału fundacji "Eurazja". Organizacja ta powiązana jest rosyjskimi agencjami rządowymi i instytucjami propagandowymi. "Eurazja" zamieszana była m.in. w zakończone fiaskiem próby wpływu na wybory w Mołdawii i znajduje się na liście sankcyjnej USA.

To zaangażowanie Moskwy w utrzymanie prorosyjskiego reżimu w Erywaniu wynika z kilku przyczyn. Przede wszystkim Rosja chce utrzymać wpływy w dawnej przestrzeni postsowieckiej. Armenia, jako państwo położone na Kaukazie, ma duże znaczenie dla Kremla, ponieważ utracenie wpływów w tym kraju może się wiązać z budową alternatywnych wobec rosyjskich korytarzy transportowych.

Konflikt pomiędzy Armenią a Azerbejdżanem, którego konsekwencją było zamknięcie granicy pomiędzy państwami, był korzystny dla Moskwy, ponieważ zamrażał wszelkie alternatywne wobec Rosji szlaki transportu gazu, np. z Turkmenistanu przez Azerbejdżan, Armenię i dalej przez Turcję do Europy. Nowe korytarze transportowe na kierunku Armenii są również możliwe w kontekście łączenia Chin z Europą z pominięciem Rosji.

Moskwa, oprócz działań hybrydowych, prowadzi tradycyjną politykę sankcji gospodarczych. Ostrzegając Erywań przed zbliżeniem z Unią Europejską, które będzie się wiązało z utraceniem dostępu do porozumień o wolnym handlu w ramach Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej.

Warto podkreślić jednak, że Rosja byłaby również stratna na zablokowaniu wolnego handlu z Armenią ze względu na to, że rynek armeński był jednym z hubów, gdzie dokonywał się reeksport towarów z Unii Europejskiej w związku z reżimem sankcyjnym, któremu podlega Moskwa.

Czytaj więcej

Erywań coraz śmielej stawia na Zachód. USA i UE mają wspólny interes

W przypadku Armenii można mówić o wspólnym interesie Zachodu, ponieważ Nikol Paszynian i jego ugrupowanie otrzymało wsparcie zarówno administracji amerykańskiej, jak również Unii Europejskiej. Taka jedność Zachodu nie jest ostatnio regułą. Warto wspomnieć, że w wyborach na Węgrzech Donald Trump wsparł Viktora Orbána, który był największym europejskim krytykiem Wspólnoty.

Armenia korzysta na tej synergii Zachodu, w której UE szuka pewnego bastionu w regionie Kaukazu Południowego. Z kolei Donald Trump chce być promotorem pokoju między Baku a Erywaniem.

Trump był tym człowiekiem, w obecności którego 8 sierpnia zeszłego roku Paszynian i Alijew podpisali deklarację pokojową, która co prawda nie ustanawia pokoju de iure, ale przynosi efekty.

- Azerbejdżan handluje z Armenią, zdjął blokadę, która obowiązywała od 1989 roku. Baku sprzedaje Armenii swoją ropę. Stany Zjednoczone również chcą rozwiązać kluczową dla stron sprawę, czyli kwestię korytarza transportowego pomiędzy Azerbejdżanem a eksklawą tego państwa, Nachiczewanem. Baku chciało, żeby to była eksterytorialna droga, a Armenia nie chciała, żeby naruszała jej integralność terytorialną – powiedział Wojciech Górecki, główny specjalista w Zespole Turcji, Kaukazu i Azji Centralnej OSW w wypowiedzi udzielonej WNP 1 czerwca.

Spór Baku z Erewaniem dotyczy korytarza transportowego pomiędzy eksklawą Azerbejdżanu w Nachiczewaniu a pozostałą częścią państwa Fot. <a href=

Jak dodał, pojawiła się więc amerykańska inicjatywa – TRIP, czyli Trump Road for International Peace and Prosperity (szlak Trumpa na rzecz międzynarodowego pokoju i dobrobytu), która jest wspierana przez Amerykanów. Marko Rubio na lotnisku w Erewaniu po drodze z Indii rozmawiał z Paszynianem właśnie o TRIP-ie.

Operatorem TRIP-u ma być amerykańsko-ormiańska spółka, która właśnie pogodzi interesy Baku z Erywaniem.

Unia Europejska intensyfikuje z kolei dialog z Erewaniem. W maju odbył się pierwszy szczyt UE – Armenia. Podczas tego szczytu poprzedzonego ósmym szczytem Europejskiej Wspólnoty Politycznej obie strony zadeklarowały chęć intensyfikacji współpracy gospodarczej, jak również zwiększenia aktywności Wspólnoty w zwalczaniu zagrożeń hybrydowych na terytorium tej kaukaskiej republiki m.in. poprzez współpracę z Frontexem a armeńskim MSW.

- Paszynian miał zapowiedzieć, że w 2028 roku Armenia uzyska bezwizowy dostęp do Unii Europejskiej. Co oznacza, że pojawiły się pewne konsultacje w tej sprawie z politykami z UE – podkreślił Wojciech Górecki.

Unia Europejska jest trzecim co do wielkości partnerem handlowym Armenii, na którego przypadało 11,3 proc. całkowitego obrotu handlowego Armenii w 2025 r. Jest też czwartym co do wielkości rynkiem eksportowym Armenii, z udziałem wynoszącym 7,9 proc.całkowitego eksportu Armenii w 2025 r. Ten kaukaski kraj eksportuje do UE przede wszystkim wyroby przemysłowe i produkty górnicze.

Схожие новости

#Наименование новостиТональностьИнформативностьДата публикации
1Michael Winiarski: Putin gör allt för att Armenien inte ska vända honom ryggen-2706-06-2026
2Rosja przegrała te wybory. Koniec z "trójgłową partią wojny"012.0708-06-2026
3Michael Winiarski: Armeniens svåra val mellan Ryssland och Europa0702-06-2026
4Pashinyan wants to trade Russia for Europe. Armenia could lose both013.6126-08-2026
5Выборы в Армении обещают быть напряженными. Фавориты гонки ведут жесткую агитацию0018-06-2021
6Россия требует от Армении выбрать между ЕС и ЕАЭС до декабря06.1112-08-2026
7Медведев: Армении будет крайне сложно избавиться от диктата Запада-5528-06-2026
8Лавров: если Армения отвернется от союзников, едва ли это пойдет ей на пользу0030-06-2025
9Политолог Лукьянов: Ожидания Пашиняна изменения позиции Москвы не оправдались07.6728-07-2026

Классификация: Политика. Схожих патентов: 0. Схожих новостей: 9. Тональность: 0. Информативность: 8.84. Источник: www.wnp.pl.