Dominika Chorosińska wywołała burzę swoim zachowaniem w Sejmie. Choć internauci ruszyli z memami, w PiS jej pozycja się umocniła.
Dominika Chorosińska wywołała burzę swoim zachowaniem w Sejmie. Choć internauci ruszyli z memami, w PiS jej pozycja się umocniła.
„Dominika Chorosińska szczekała w Sejmie” – takie nagłówki obiegły media na początku września. Wszystko za sprawą zachowania posłanki PiS, która w ten sposób zachowywała się w trakcie wystąpienia szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. Incydent z udziałem parlamentarzystki wywołał falę komentarzy. Internauci nie zostawili na polityczce suchej nitki.
„Sejm przyjazny dla zwierząt”, pies z twarzą Chorosińskiej biegnący obok Jarosława Kaczyńskiego czy przeróbki „Dnia świra” to tylko część obrazków, które krążą w sieci.
— Dominika, jako kobieta z niebanalnym życiorysem, zawsze miała potencjał memotwórczy. Ale prawda o niej jest bardziej złożona. I nie do upchnięcia w prostym obrazku – powiedział „Newsweekowi” jeden z posłów PiS.
Dominika Chorosińska i kariera aktorskaTa historia zaczyna się jednak daleko od Sejmu. Dominika Chorosińska studiowała aktorstwo w krakowskiej szkole teatralnej. Znajomi z tamtego okresu wspominają ją jako osobę mocno wierzącą, ale jednocześnie otwartą na innych.
— Nie mogę nic złego powiedzieć — zaznaczyła znajoma z czasów studiów. — Poznałyśmy się na obozie integracyjnym i przez jakiś czas byłyśmy blisko. Odkąd pamiętam, była wierząca. Kiedy mieliśmy próby, a ona akurat była w kościele, umawiałyśmy się, że przyjdzie na swoją część, kiedy zadzwonię. Nigdy jednak nikogo nie oceniała, nie nawracała, nie przekonywała do swojego zdania — zapewniła.
Jeszcze jako studentka zagrała Ofelię w „Hamlecie” w Teatrze STU. — To świetna aktorka teatralna. Od lat nie występuje, ale talent to dar, który się ma do końca życia — podkreślał reżyser, z którym pracowała.
Później przyszła telewizja. Dominika Chorosińska pojawiła się w „M jak miłość”. Jak wspomina Ilona Łepkowska, jej rola została dobrze przyjęta przez widzów.
Katastrofa smoleńska przełomowym momentem dla ChorosińskiejZ czasem aktorstwo zaczęło jednak ustępować miejsca działalności publicznej. Gwiazda coraz częściej pojawiała się w prawicowych mediach, angażowała się w inicjatywy związane z obroną życia i rodziny, a następnie wystartowała w wyborach do Sejmu.
— Momentem przełomowym, w którym zaczęłam myśleć o poważniejszym zaangażowaniu w życie społeczne, była katastrofa smoleńska. W wyborach prezydenckich 2010 r. byłam w komitecie honorowym Jarosława Kaczyńskiego – tłumaczyła.
W polityce szybko stała się jedną z bardziej wyrazistych postaci PiS. Zabierała głos m.in. w sprawach aborcji (którą nazywała „prawem do zabijania drugiego człowieka”), agitowała za „normalną rodziną” i przekonywała, że „prawdziwą kobiecością jest macierzyństwo”.
— Dominika Chorosińska nie jest miłą panią, która siedzi w Sejmie i dzierga na drutach. Daje swojemu wyborcy, a najczęściej wyborczyni dzielącej jej radykalne poglądy i mocną wiarę, kawał politycznego mięcha – komentował na łamach „Newsweeka” jeden z parlamentarzystów.
Jednocześnie jej aktywność parlamentarna nie robi takiego wrażenia, jak medialna rozpoznawalność. — Dominika Chorosińska jest w Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu, ale nie należy do najbardziej aktywnych posłów. Na 148 posiedzeń komisji ma 51 nieobecności. Z tego 16 to zwolnienia lekarskie, pozostałe to inne obowiązki poselskie – dodaje Piotr Adamowicz, szef komisji.
Dominika Chorosińska o swojej roli w PiSDziś Chorosińska nie zamierza wycofywać się z polityki. „Merytoryczna debata w Sejmie od dawna nie istnieje. A skoro nikt nie słucha argumentów, trzeba użyć języka, którego nie da się zignorować” – przekonuje.
Po sejmowym incydencie jej rozpoznawalność wzrosła. – Doskonale wie, że musi brnąć w politykę, bo nie ma dla niej powrotu do aktorstwa. Tak bardzo skleiła się z wizerunkiem ultraprawicowej polityczki, że nie będzie przekonująca w innej roli – oceniła dawna znajoma.
– Wbrew pozorom Dominika Chorosińska doskonale wykorzystuje swoje pięć minut. W klubie PiS jej pozycja właśnie skoczyła o kilka oczek. Posłowie mają już nikogo w jej imieniu nie przepraszać – dodał jeden z klubowych kolegów.
Czytaj też:
Polacy domagają się ukarania Chorosińskiej. Wymowna zgodność. Sondaż dla „Wprost” Czytaj też:
Tak potoczyła się kariera Dominiki Chorosińskiej. „Nie było innych chętnych”