W grudniu 2024 r. uzyskaliśmy licencję na prowadzenie działalności jako przedstawicielstwo w Narodowym Banku Ukrainy (NBU). Najszybciej ze wszystkich banków zagranicznych. Udało nam się wypracować bardzo partnerską i profesjonalną formułę. Ja mam taką tezę, że Narodowy Bank Ukrainy już „jest w Europie” - stwierdził na marginesie konferencji URC Jarosław Dąbrowski, członek zarządu BGK.
BGK już od ponad roku ma biuro w Kijowie. Jakie jest znaczenie tej instytucji w kontekście przyciągania kapitału?
- Bardzo cieszymy się z tego, że BGK jako jeden z pierwszych banków rozwoju działa w Kijowie już od lutego zeszłego roku. W grudniu 2024 r. uzyskaliśmy licencję na prowadzenie działalności jako przedstawicielstwo w Narodowym Banku Ukrainy (NBU). Najszybciej ze wszystkich banków zagranicznych. Udało nam się wypracować bardzo partnerską i profesjonalną formułę. Ja mam taką tezę, że Narodowy Bank Ukrainy już „jest w Europie” – biorąc pod uwagę transparentność, wprowadzone procedury, znajomość angielskiego wśród pracowników. Można powiedzieć, że jest to instytucja, która działa już w ekosystemie unijnym. To bardzo ułatwia współpracę.
Jakie jest znaczenie oddziału BGK w Ukrainie?
- Trudno nie mieć na tym rynku oddziału polskiego banku rozwoju i piątego największego w Europie. Przypominam, że jesteśmy szóstą gospodarką w Europie i dwudziestą na świecie. Polskie firmy inwestują w Ukrainie, sprzedają w Ukrainie, a ukraińskie - w Polsce.
Polska stała się dla Ukrainy jednym z głównych partnerówObroty Polski z Ukrainą od wybuchu pełnoskalowej inwazji rosyjskiej wzrosły o 160 proc. Obecnie wynoszą ponad 13,6 mld euro i są korzystne dla obydwu stron, chociaż to Polska ma bardzo dużą nadwyżkę handlową. Między innymi z tego powodu, że tak mocno wspiera Ukrainę w czasie wojny. Ta nadwyżka to jest między innymi żywność przetworzona, energia elektryczna, logistyka i środki transportu oraz paliwa i broń. W związku z tym, jako największy bank wspierający transformację polskiej gospodarki, a jednocześnie ściśle współpracujący z wieloma instytucjami europejskimi, musimy być w Ukrainie.
Biuro BGK w Kijowie prowadzi działalność edukacyjną dla partnerów z UkrainyW przedstawicielstwie mamy trzyosobowy zespół, który na bieżąco współpracuje z pracownikami „centrali” BGK w Warszawie. BGK finansuje polskie samorządy na dużą skalę. Mamy bardzo duże doświadczenie i know-how, którym dzielimy się z naszymi ukraińskimi partnerami.
Mamy też program preferencyjnych pożyczek dla polskich eksporterów na Ukrainę. Chodzi m.in. o niższe oprocentowanie oraz wydłużenie okresu spłaty. Na wsparcie z dodatkową preferencją mogą liczyć m.in. firmy z branży medycznej, np. producenci protez i opatrunków. Wartość podpisanych umów sięga 169 mln zł.
A jak wygląda kwestia inwestycji naszych firm w Ukrainie? Czy polski biznes jest już teraz skłonny zaryzykować?
- Jednym z naszych celów jest właśnie praca jako Team Poland, czyli grupa krajowych instytucji rozwojowych, publicznych, których misją jest wsparcie działalności międzynarodowej polskich firm. W tę inicjatywę jest zaangażowanych sześć podmiotów: BGK, PFR, PAIH, KUKE, PARP i ARP.
BGK współpracuje z komercyjnymi bankami przy realizacji projektów w UkrainieDziałamy także ściśle z ambasadą Polski w Kijowie, z Wydziałem Ekonomicznym i Politycznym. Jako BGK współpracujemy już z kilkoma bankami, m.in. z Kredobankiem - przy realizacji instrumentu Ukraine Facility (Instrument na rzecz Ukrainy - przyp. red.) oraz PrivatBankiem i od niedawna – z Ukreximbankiem.
Z tego punktu widzenia tworzymy pewien ekosystem, który dzieli się wiedzą z przedsiębiorcami i buduje dla nich ofertę produktową. Wszystko po to, żeby ich inwestycje były bezpieczne w kontekście uwarunkowań logistycznych, prawnych i proceduralnych. W tym wymiarze Ukraina musi stworzyć jednolite i uczciwe warunki prawne dla wszystkich firm inwestujących w Ukrainie.
Czy sektor prywatny będzie wystarczająco wydajny, żeby w przyszłości móc funkcjonować na ukraińskim rynku bez wsparcia takich organizacji jak KUKE czy BGK? Jak będzie rozwijał się komercyjny sektor bankowy z Polski, który w Europie nie odniósł wielkich sukcesów?
- Ja swoją karierę bankową rozpocząłem w grupie Raiffeisen, która wywodzi się z Austrii. Austria jest gospodarczo mniejszym krajem od Polski, ale instytucje finansowe kontrolowane przez rodzimy kapitał są w tej chwili kilka razy większe. Gdzie one urosły przez te ostatnie 25 – 30 lat? Właśnie w Europie Centralnej.
To była świadoma decyzja Austrii, żeby kraj, który nie jest zbyt duży, ale ma dobrze rozwinięte instytucje finansowe i niezły kapitał, rozwijał się przez ekspansję zagraniczną. Mamy ostatni przykład banku Erste, który kupił trzeci największy bank w Polsce od Santandera.
Uważam, że polski sektor finansowy, bankowy, ubezpieczeniowy jest na bardzo wysokim poziomie technologicznym i może pójść podobną ścieżką.
Czytaj więcej
Jakie jest najważniejsze wydarzenie z perspektywy BGK na konferencji URC?
- W trakcie URC podpisaliśmy bardzo ważny dokument, zgodnie z którym staliśmy się inwestorem w funduszu kapitałowym - European Flagship Fund for the Reconstruction of Ukraine. Na ten cel przeznaczymy 15 mln euro.
Zawarliśmy również dwa porozumienia o współpracy: z Narodową Instytucją Rozwoju Ukrainy oraz Ukreximbankiem – bankiem wspierającym transakcje import-eksport. Porozumienie z Narodową Instytucją Rozwoju obejmuje szeroki zakres wspólnych działań, w tym partnerstwo w projektach inwestycyjnych i odbudowie infrastruktury, rozwój instrumentów finansowych oraz wsparcie ukraińskich instytucji finansowych. Z kolei nasza współpraca z ukraińskim Eximbankiem ma polegać na identyfikacji, ocenie i wdrażaniu projektów o dużym znaczeniu dla odbudowy Ukrainy. Nie bez znaczenia jest fakt, że Ukreximbank jako jeden z nielicznych w Ukrainie ma certyfikację do obsługi tamtejszych samorządów. To dla nas strategiczne dokumenty z punktu widzenia współpracy z ukraińskimi instytucjami.